Koniec tanich paczek z Temu, Aliexpress czy Shein? Nowe zasady de minimis w Europie i ich wpływ na klientów oraz importerów od lipca 2026
Updated: Jul 4
Przez ostatnie lata wiele osób przyzwyczaiło się do bardzo prostego modelu zakupów z Chin: otwieram aplikację, widzę produkt za kilka złotych, klikam „kup teraz”, a po kilku lub kilkunastu dniach paczka trafia pod drzwi. Dla klienta wygląda to prawie tak samo jak zwykłe zakupy internetowe. Różnica polega na tym, że w tle często mamy import produktu spoza Unii Europejskiej.
Temu stało się jednym z najbardziej widocznych przykładów tego modelu. Niskie ceny, ogromny wybór, promocje, darmowa lub tania dostawa i szybka decyzja zakupowa sprawiły, że wiele osób zaczęło traktować chińskie platformy jak zwykły sklep online. Tymczasem z punktu widzenia prawa celnego, podatkowego i bezpieczeństwa produktów nie jest to dokładnie to samo.
Unia Europejska coraz mocniej ogranicza tzw. de minimis, czyli korzystne traktowanie niskowartościowych przesyłek importowanych spoza UE. Przez lata małe paczki były traktowane łagodniej, bo pojedyncza przesyłka o niskiej wartości nie wydawała się dużym problemem. Problem pojawił się wtedy, gdy takich paczek zaczęły przychodzić miliony.
Dziś mała paczka nie jest już małym wyjątkiem. Stała się masowym kanałem importu produktów do Europy.
1. Co oznacza de minimis w imporcie?
W kontekście importu de minimis oznacza próg niskiej wartości przesyłki, poniżej którego towar może korzystać z uproszczeń, zwolnień albo łagodniejszego traktowania celnego.
Najprościej mówiąc: państwo uznaje, że przy bardzo małych paczkach koszt poboru należności i pełnej kontroli może być większy niż sama wartość tych należności.
Dlatego historycznie takie przesyłki mogły być obsługiwane prościej.
W praktyce w Europie ważne były dwa progi:
zwolnienie z VAT dla bardzo małych przesyłek,
zwolnienie z cła dla przesyłek o wartości do 150 euro.
To są dwa różne tematy.
Zwolnienie z VAT dla małych przesyłek zostało już zniesione w 2021 r. Oznacza to, że VAT powinien być naliczany od pierwszego euro. Natomiast próg 150 euro dla cła przez długi czas nadal funkcjonował. To właśnie ten próg stał się jednym z najważniejszych elementów obecnej dyskusji o zakupach z Temu, Shein, AliExpress i innych platform spoza UE.
2. Jak to działało wcześniej?
Dawniej model był dość prosty. Jeśli paczka była tania, często przechodziła przez granicę z ograniczonymi formalnościami. W przypadku wielu produktów klient skupiał się głównie na cenie widocznej w aplikacji.
Po zniesieniu zwolnienia z VAT sytuacja częściowo się zmieniła. VAT miał być pobierany już od pierwszego euro, a system IOSS miał ułatwiać rozliczanie VAT przy sprzedaży towarów importowanych do UE w przesyłkach o wartości do 150 euro.
Mimo to nadal pozostawał ważny element: przesyłki do 150 euro zasadniczo mogły korzystać ze zwolnienia z cła. Dla platform wysyłających ogromne ilości tanich produktów do Europy był to bardzo korzystny model.
Dla klienta oznaczało to tanie zakupy. Dla europejskich sklepów i importerów oznaczało to konkurencję z towarem, który często wchodził na rynek z niższymi kosztami i mniejszą kontrolą.
3. Dlaczego Unia Europejska zmienia zasady?
Z punktu widzenia klienta może to wyglądać jak kolejna opłata albo utrudnienie zakupów. Z punktu widzenia UE problem jest szerszy.
Po pierwsze, liczba niskowartościowych paczek gwałtownie wzrosła. To nie są już pojedyncze przesyłki zamawiane okazjonalnie przez hobbystów. To masowy model handlu.
Po drugie, wiele paczek pochodzi z chińskich platform e-commerce. Temu, Shein, AliExpress i podobne serwisy stworzyły model sprzedaży, w którym ogromna liczba tanich produktów trafia bezpośrednio do konsumentów w UE.
Po trzecie, europejscy przedsiębiorcy zaczęli wskazywać na nierówne warunki konkurencji. Sklep w Polsce lub innym kraju UE musi doliczać VAT, spełniać przepisy produktowe, mieć dane sprzedawcy, obsługiwać reklamacje, przyjmować zwroty i odpowiadać za bezpieczeństwo produktu. Sprzedawca spoza UE, wysyłający pojedynczą tanią paczkę bezpośrednio do klienta, przez lata mógł działać w praktyce z mniejszymi kosztami.
Po czwarte, chodzi o bezpieczeństwo produktów. W tanich paczkach mogą znajdować się zabawki, kosmetyki, elektronika, produkty dla dzieci, ładowarki, lampki, baterie, tekstylia, akcesoria kuchenne i produkty mające kontakt ze skórą. Niska cena nie oznacza, że produkt spełnia wymagania UE.
Po piąte, pojawiały się problemy z zaniżaniem wartości przesyłek. Jeżeli korzystne traktowanie działa do określonego progu, sprzedawcy mają motywację, aby deklarować wartość niższą niż rzeczywista albo dzielić zamówienia na mniejsze paczki.
4. Jak to działa przy zakupach z wysyłką z bezpośrednio z Chin?
Przy zakupach na wielu platformach klient widzi przede wszystkim aplikację, cenę produktu, promocję i koszt dostawy. W tle działa jednak mechanizm importowy.
Jeżeli produkt jest wysyłany spoza Unii Europejskiej do klienta w UE, to taka paczka musi przejść przez system celny. Nawet jeśli jest mała, tania i wygląda jak zwykła przesyłka zakupowa, formalnie jest to import towaru z państwa trzeciego.
Do tej pory dla paczek o wartości do 150 euro najważniejsza zasada była taka: VAT powinien być naliczany, ale cło zasadniczo nie było pobierane. Dlatego wiele tanich przesyłek z chińskich platform mogło trafiać do klientów w UE bez klasycznego cła.
Nowy mechanizm zmienia właśnie ten element. Niskowartościowa paczka e-commerce przestaje być traktowana jako przesyłka całkowicie wolna od należności celnych. Od lipca 2026 r. UE wprowadziła dodatkową opłatę celną dla takich przesyłek. W praktyce ma ona ograniczyć przewagę bardzo tanich paczek wysyłanych bezpośrednio z Chin do klientów w Europie.
Najprościej:
VAT nadal jest naliczany od pierwszego euro,
próg 150 euro nadal ma znaczenie dla uproszczonej obsługi VAT przez IOSS,
ale paczki poniżej 150 euro nie są już tak korzystne celnie jak wcześniej,
pojawia się dodatkowa opłata celna dla niskowartościowych przesyłek e-commerce,
platforma, przewoźnik albo operator logistyczny muszą uwzględnić ten koszt w obsłudze zamówienia.
Dla klienta oznacza to, że cena widoczna w aplikacji może coraz częściej zawierać koszty, które wcześniej były mniej widoczne. Platforma może je wliczyć w cenę produktu, doliczyć przy koszyku albo przerzucić częściowo na sprzedawców. Jeżeli opłaty nie zostaną rozliczone wcześniej, klient może zobaczyć dopłatę przy doręczeniu lub odprawie.
5. VAT, IOSS i próg 150 euro – o co chodzi?
Największe zamieszanie bierze się z tego, że w imporcie małych paczek działają równolegle różne zasady.
Pierwsza zasada dotyczy VAT. Od 2021 r. w UE nie ma już zwolnienia z VAT dla bardzo małych przesyłek. To oznacza, że VAT powinien być naliczany od pierwszego euro wartości produktu.
Druga zasada dotyczy systemu IOSS, czyli Import One Stop Shop. To system, który pozwala platformie albo sprzedawcy pobrać VAT już przy sprzedaży i rozliczyć go w uproszczony sposób. IOSS dotyczy sprzedaży na odległość towarów importowanych do UE w przesyłkach o wartości do 150 euro.
Dla klienta wygląda to tak: jeśli platforma korzysta z IOSS, VAT może być już wliczony w cenę przy zakupie. Wtedy paczka może przejść przez odprawę szybciej, bo VAT został rozliczony wcześniej.
Jeżeli platforma albo sprzedawca nie rozliczy VAT przy zakupie, VAT może zostać pobrany dopiero przy imporcie. Wtedy przewoźnik lub operator pocztowy może doliczyć również opłatę za obsługę odprawy. To jest sytuacja, w której klient może dostać komunikat: „dopłać, zanim paczka zostanie doręczona”.
Trzecia zasada dotyczy cła. Przez lata paczki do 150 euro korzystały ze zwolnienia z cła. Nowe zasady uderzają właśnie w ten mechanizm. UE chce, aby niskowartościowe paczki e-commerce nie były już tak łatwym sposobem omijania klasycznych kosztów importowych.
Czyli próg 150 euro nie znika całkowicie z dnia na dzień jako pojęcie w systemie VAT i odprawy, ale traci swoją dotychczasową przewagę jako „bezpieczny próg” dla tanich paczek bez cła.
6. Jak liczona jest nowa opłata?
Najważniejszy mechanizm jest taki: opłata nie musi działać jak klasyczne cło procentowe od wartości produktu. Nie chodzi o to, że od każdej paczki liczy się np. 5% albo 12% wartości.
Wprowadzona opłata ma charakter kwotowy. Według aktualnych informacji wynosi 3 euro i jest naliczana przy niskowartościowych przesyłkach e-commerce. Co ważne, opłata może być liczona według klasyfikacji celnej towarów w przesyłce.
To oznacza, że liczy się nie tylko wartość paczki, ale też to, co jest w środku.
Jeżeli paczka zawiera kilka takich samych produktów z tej samej kategorii celnej, opłata może zostać naliczona raz dla tej klasyfikacji.
Jeżeli paczka zawiera kilka różnych typów produktów, które wpadają w różne klasyfikacje celne, koszt może się zwielokrotnić.
Przykład:
Klient kupuje na Temu trzy takie same koszulki. Wszystkie mogą być traktowane jako jedna kategoria towaru. W takim przypadku opłata może wynieść 3 euro.
Ale jeśli klient kupuje w jednej paczce:
koszulkę,
lampkę LED,
zabawkę,
akcesorium kuchenne,
to mamy różne typy produktów i potencjalnie różne klasyfikacje celne. W takim przypadku opłata może zostać naliczona oddzielnie dla różnych kategorii. Paczka mieszana może więc stać się droższa niż paczka z jednym typem produktu.
To bardzo ważne dla klientów Temu, bo zakupy na takich platformach często wyglądają właśnie tak: dużo małych, różnych rzeczy w jednym koszyku.
7. Dlaczego paczki mieszane są problematyczne?
Dla klienta paczka z Temu to po prostu jedno zamówienie. Dla systemu celnego to może być zestaw wielu różnych produktów.
Przykładowo klient kupuje:
lampkę LED,
zabawkę dla dziecka,
etui na telefon,
pojemnik kuchenny,
gadżet kosmetyczny.
W aplikacji to jedno zamówienie. W imporcie to kilka różnych kategorii.
Lampka LED może mieć inną klasyfikację niż zabawka. Zabawka może mieć inne wymagania niż pojemnik do kontaktu z żywnością. Gadżet kosmetyczny może być oceniany inaczej niż zwykłe akcesorium. Każda kategoria może mieć inny kod celny, inne ryzyko i inne wymagania.
Dlatego nowe zasady mogą najmocniej uderzyć w typowy model zakupów impulsywnych: „dorzuć jeszcze jedną rzecz do koszyka, bo jest tania”.
Im bardziej różnorodna paczka, tym większa szansa, że jej obsługa celna będzie bardziej skomplikowana i droższa.
8. Co klient zobaczy w praktyce?
Klient niekoniecznie zobaczy komunikat: „to jest opłata de minimis”. Platformy raczej będą próbowały ukryć lub uprościć ten mechanizm w koszyku.
W praktyce klient może zobaczyć kilka scenariuszy.
Pierwszy scenariusz: platforma wlicza koszt w cenę. Produkt po prostu staje się trochę droższy, ale klient nie widzi osobnej opłaty.
Drugi scenariusz: platforma pokazuje dodatkową opłatę przy finalizacji zamówienia. Klient widzi, że poza ceną produktu i dostawą pojawia się koszt importowy, celny lub obsługowy.
Trzeci scenariusz: opłata pojawia się dopiero przy doręczeniu. To najgorszy wariant z punktu widzenia klienta, bo dopiero przewoźnik informuje, że trzeba dopłacić, aby odebrać paczkę.
Czwarty scenariusz: platforma przenosi część towaru do magazynów w UE. Wtedy klient kupuje produkt, który formalnie jest już na terenie UE. Dostawa może być szybsza, a ryzyko dopłaty mniejsze, ale cena może być wyższa.
Piąty scenariusz: platforma zaczyna promować większe koszyki albo ograniczać niektóre tanie produkty, bo pojedyncze drobne zamówienia stają się mniej opłacalne.
Dla kupującego najważniejsza zmiana jest taka: cena produktu w aplikacji przestaje być jedyną istotną ceną. Coraz ważniejsza będzie cena końcowa po doliczeniu VAT, kosztów importowych, obsługi celnej i dostawy.
9. Czy to znaczy, że każda paczka z chińskich platform będzie zatrzymana?
Nie. Nowe zasady nie oznaczają, że każda paczka będzie ręcznie sprawdzana przez celnika.
Chodzi raczej o to, że system będzie wymagał lepszych danych i będzie nakładał dodatkowe koszty na niskowartościowe przesyłki. Większość paczek nadal będzie przechodziła automatycznie albo półautomatycznie, ale platformy i operatorzy logistyczni będą musieli przekazywać więcej informacji o towarach.
W praktyce odprawa opiera się na danych: co jest w paczce, jaka jest wartość, skąd pochodzi towar, kto jest odbiorcą, jaki jest kod towaru i czy należności zostały rozliczone.
Jeżeli dane są kompletne, paczka może przejść sprawnie. Jeżeli dane są niejasne, wartość wygląda podejrzanie albo produkt należy do kategorii ryzyka, może pojawić się kontrola, opóźnienie albo konieczność dopłaty.
10. Dlaczego UE robi to właśnie teraz?
Powód jest prosty: skala.
Przez lata tanie paczki były traktowane jako margines. Dziś są masowym kanałem importu. Miliony przesyłek trafiają do Europy z platform takich jak Temu, Shein, AliExpress i innych chińskich marketplace’ów.
To powoduje trzy problemy.
Pierwszy to konkurencja. Europejski sklep musi uwzględnić VAT, koszty importu, magazyn, zwroty, reklamacje, bezpieczeństwo produktu i przepisy. Platforma wysyłająca tanie paczki bezpośrednio spoza UE korzystała z modelu, który przez lata był tańszy i mniej obciążony.
Drugi to kontrola. Przy milionach paczek dziennie trudno realnie sprawdzić, czy produkty są bezpieczne, czy mają poprawne oznakowanie, czy nie są podróbkami i czy spełniają wymagania UE.
Trzeci to zaniżanie wartości. Jeżeli próg 150 euro daje korzyść, część sprzedawców może deklarować niższą wartość przesyłki albo dzielić zamówienia tak, aby utrzymać je poniżej progu.
Dlatego UE nie chce już traktować małej paczki jako „zbyt małej, żeby się nią zajmować”. Przy obecnej skali małe paczki stały się dużym problemem.
11. Co zmieni się po 2028 r.?
Obecna opłata jest etapem przejściowym. Docelowo UE planuje szerszą reformę systemu celnego.
Od 2028 r. system ma być bardziej oparty na danych, klasyfikacji towarów i odpowiedzialności platform. Zamiast prostego progu 150 euro i płaskiej opłaty, kierunek zmian ma iść w stronę bardziej szczegółowego systemu, w którym znaczenie będzie miało to, jaki dokładnie produkt jest importowany.
Inaczej mówiąc: UE chce przejść od prostego pytania „czy paczka jest poniżej 150 euro?” do pytania „co dokładnie jest w paczce, kto to sprzedaje, kto odpowiada za produkt i czy dane są prawidłowe?”.
To oznacza, że Temu i podobne platformy będą musiały coraz lepiej kontrolować dane o produktach, klasyfikację, pochodzenie, zgodność i koszty importowe.
Dla klienta efekt może być taki, że zakupy z chińskich platform będą bardziej przewidywalne, ale mniej „magicznie tanie”.
12. Najprostszy przykład mechanizmu
Klient kupuje na Temu produkty za 40 euro.
W starym modelu:
VAT powinien być rozliczony,
cło zasadniczo nie było pobierane, bo paczka była poniżej 150 euro,
paczka mogła przejść przez system stosunkowo tanio,
klient często widział tylko cenę z aplikacji.
W nowym modelu:
VAT nadal musi być rozliczony,
paczka poniżej 150 euro może zostać objęta dodatkową opłatą celną,
opłata może zależeć od liczby różnych klasyfikacji towarów w paczce,
platforma lub operator logistyczny musi uwzględnić ten koszt,
klient może zobaczyć wyższą cenę, dodatkową opłatę albo dopłatę przy doręczeniu,
paczka może wymagać dokładniejszych danych celnych.
Czyli problem nie polega tylko na tym, że „będzie 3 euro więcej”. Problem polega na tym, że znika prosty mechanizm, w którym paczka poniżej 150 euro była bardzo korzystna celnie.
13. Co to oznacza dla zakupów na Temu?
Temu nadal będzie działać. Klienci nadal będą kupować tanie produkty z Chin. Ale mechanizm kosztów będzie się zmieniał.
Najbardziej odczują to:
paczki z wieloma różnymi produktami,
bardzo tanie zakupy impulsywne,
produkty za kilka euro,
zamówienia, w których koszt obsługi będzie wysoki względem wartości produktu,
produkty z kategorii bardziej ryzykownych, np. zabawki, elektronika, kosmetyki, produkty dla dzieci i produkty mające kontakt z żywnością.
Mniej odczuwalne może to być przy produktach droższych, większych koszykach albo towarach wysyłanych z magazynu w UE.
Największa zmiana jest psychologiczna: klient przestaje porównywać tylko cenę produktu, a zaczyna porównywać całkowity koszt zakupu.
