Dyrektywa zabawkowa 2009/48/WE a nowe rozporządzenie zabawkowe 2025/2509 – co się zmienia?

Bezpieczeństwo zabawek w Unii Europejskiej od lat opiera się na założeniu, że produkt przeznaczony do zabawy przez dzieci musi być oceniany znacznie surowiej niż zwykły produkt konsumencki. Wynika to z oczywistego powodu: dziecko nie używa produktu tak jak dorosły. Może go gryźć, rzucać, wkładać do ust, spać z nim, ciągnąć za elementy, używać niezgodnie z instrukcją albo bawić się nim w sposób, którego producent nie przewidział.
Dlatego w przypadku zabawek nie wystarczy zapytać: „czy produkt ma CE?”. Trzeba ustalić, czy produkt faktycznie jest zabawką, dla jakiej grupy wiekowej jest przeznaczony, jakie ryzyka stwarza i jakie przepisy mają do niego zastosowanie.
Do tej pory podstawowym aktem prawnym była Dyrektywa 2009/48/WE w sprawie bezpieczeństwa zabawek. Nowe przepisy wprowadza natomiast Rozporządzenie (UE) 2025/2509 w sprawie bezpieczeństwa zabawek, które zastępuje dyrektywę po okresie przejściowym.
W praktyce importerzy często mówią o „nowej dyrektywie zabawkowej”, ale formalnie nie jest to dyrektywa. To rozporządzenie, czyli akt prawny stosowany bezpośrednio w całej Unii Europejskiej. To ważna różnica, bo dyrektywa wymaga wdrożenia do prawa krajowego, a rozporządzenie działa bezpośrednio i ma zapewnić bardziej jednolite zasady w całej UE.
1. Co było w starej dyrektywie zabawkowej?
Dyrektywa 2009/48/WE określała podstawowe zasady bezpieczeństwa zabawek wprowadzanych na rynek Unii Europejskiej. Dotyczyła produktów zaprojektowanych lub przeznaczonych, wyłącznie lub niewyłącznie, do zabawy przez dzieci poniżej 14 roku życia.
Najważniejsze założenia starej dyrektywy były następujące:
zabawka musi być bezpieczna przy normalnym lub dającym się przewidzieć użyciu,
produkt musi spełniać ogólne i szczegółowe wymagania bezpieczeństwa,
producent musi przeprowadzić ocenę bezpieczeństwa,
trzeba przygotować dokumentację techniczną,
trzeba sporządzić deklarację zgodności WE,
zabawka musi mieć oznakowanie CE,
produkt musi mieć właściwe ostrzeżenia, instrukcje i oznaczenie identyfikacyjne,
importer i dystrybutor mają obowiązek sprawdzić podstawowe elementy zgodności przed sprzedażą.
Dyrektywa obejmowała różne kategorie ryzyk, w szczególności:
ryzyka fizyczne i mechaniczne,
palność,
właściwości chemiczne,
właściwości elektryczne,
higienę,
radioaktywność.
W praktyce oznaczało to, że dla zabawki nie wystarczał jeden „certyfikat CE”. Producent powinien był ocenić produkt całościowo: konstrukcję, małe elementy, ostre krawędzie, wytrzymałość mechaniczną, materiały, substancje chemiczne, zapachy, barwniki, elementy elektryczne, baterie, instrukcję oraz ostrzeżenia wiekowe.
2. CE w starej dyrektywie
W starej dyrektywie oznakowanie CE było obowiązkowe dla zabawek wprowadzanych na rynek UE. CE oznaczało deklarację producenta, że zabawka spełnia wymagania dyrektywy oraz innych właściwych przepisów.
Producent mógł wykazać zgodność na dwa główne sposoby.
Pierwsza ścieżka to wewnętrzna kontrola produkcji, czyli samodzielna ocena zgodności, jeżeli producent zastosował właściwe normy zharmonizowane obejmujące wszystkie odpowiednie wymagania bezpieczeństwa.
Druga ścieżka to badanie typu WE przez jednostkę notyfikowaną, czyli udział strony trzeciej. Było to konieczne między innymi wtedy, gdy nie zastosowano norm zharmonizowanych, normy nie obejmowały wszystkich ryzyk albo konstrukcja zabawki wymagała dodatkowej oceny.
To nadal jest ważne praktycznie: nie każda zabawka wymaga certyfikatu jednostki notyfikowanej, ale każda zabawka wymaga realnej oceny zgodności, dokumentacji technicznej, deklaracji zgodności i CE.
3. Co działało dobrze w starej dyrektywie?
Stara dyrektywa stworzyła jednolity system bezpieczeństwa zabawek w UE. Dzięki niej importerzy i producenci mieli dość jasny schemat:
Ustalić, czy produkt jest zabawką.
Ocenić ryzyka.
Zastosować właściwe normy, np. serię EN 71.
Wykonać badania lub ocenę techniczną.
Przygotować dokumentację techniczną.
Sporządzić deklarację zgodności.
Umieścić CE.
Zapewnić instrukcje, ostrzeżenia i dane identyfikacyjne.
Dyrektywa dobrze porządkowała klasyczne ryzyka: małe części, ryzyko zadławienia, ostre elementy, sznurki, mechanizmy, palność, migrację metali ciężkich, substancje zapachowe i podstawowe ryzyka elektryczne.
Problem polegał jednak na tym, że rynek zabawek mocno się zmienił. Pojawiło się więcej sprzedaży online, więcej produktów importowanych bezpośrednio spoza UE, więcej zabawek elektronicznych, interaktywnych, połączonych z aplikacjami oraz więcej problemów związanych z substancjami chemicznymi. Stara dyrektywa nie zawsze była wystarczająco skuteczna wobec tych nowych realiów.
4. Dlaczego powstało nowe rozporządzenie?
Nowe rozporządzenie zabawkowe ma przede wszystkim uszczelnić system. Nie chodzi o całkowite wyrzucenie starego modelu, ale o jego wzmocnienie.
Najważniejsze cele nowego rozporządzenia to:
lepsza ochrona dzieci przed substancjami chemicznymi,
skuteczniejsza kontrola importu i sprzedaży online,
łatwiejszy dostęp organów nadzoru do informacji o produkcie,
wprowadzenie cyfrowego paszportu produktu,
większa odpowiedzialność podmiotów w łańcuchu dostaw,
bardziej jednolite stosowanie przepisów w całej UE.
To ostatnie jest szczególnie ważne. Dyrektywa musiała być wdrażana przez państwa członkowskie do ich prawa krajowego. Rozporządzenie stosuje się bezpośrednio, więc ma ograniczyć różnice interpretacyjne między państwami.
5. Co zostaje podobne w nowych przepisach?
Nowe rozporządzenie nie zmienia wszystkiego od zera. Wiele podstawowych zasad pozostaje podobnych.
Nadal:
zabawki muszą być bezpieczne,
zabawki muszą mieć CE,
trzeba przeprowadzić ocenę bezpieczeństwa,
trzeba przygotować dokumentację techniczną,
trzeba analizować ryzyka mechaniczne, fizyczne, chemiczne, elektryczne, palnościowe, higieniczne i radiologiczne,
producent ponosi odpowiedzialność za zgodność,
importer musi sprawdzić, czy producent spełnił swoje obowiązki,
dystrybutor musi działać z należytą starannością,
normy zharmonizowane nadal będą odgrywać ważną rolę,
w określonych przypadkach nadal może być potrzebna jednostka notyfikowana.
Czyli podstawowa logika pozostaje ta sama: zabawka musi zostać oceniona przed wprowadzeniem na rynek, a CE nie jest ozdobą, tylko deklaracją zgodności.
6. Największa zmiana: cyfrowy paszport produktu
Najbardziej widoczną zmianą w nowym rozporządzeniu jest cyfrowy paszport produktu, czyli Digital Product Passport.
W starym systemie podstawowym dokumentem była deklaracja zgodności WE. Nowe rozporządzenie wprowadza cyfrowy paszport produktu, który ma zawierać informacje o zgodności zabawki i być dostępny przez nośnik danych, np. kod QR lub inny identyfikator umieszczony na zabawce, opakowaniu albo dokumentach towarzyszących.
W praktyce cyfrowy paszport produktu ma ułatwić:
sprawdzenie zgodności zabawki,
kontrolę przez organy nadzoru rynku,
kontrolę celną przy imporcie,
identyfikację produktu,
dostęp do informacji o producencie,
dostęp do informacji o wymaganiach i dokumentach zgodności.
Dla importerów oznacza to dużą zmianę praktyczną. Nie wystarczy już mieć dokumenty gdzieś w mailu od dostawcy. Informacje o produkcie mają być dostępne w sposób cyfrowy, uporządkowany i możliwy do sprawdzenia przez organy.
7. Większy nacisk na chemię
Drugą najważniejszą zmianą są ostrzejsze wymagania chemiczne.
Stara dyrektywa już zawierała ograniczenia dotyczące substancji chemicznych, w tym metali ciężkich, substancji CMR i zapachów alergennych. Nowe rozporządzenie idzie dalej i rozszerza podejście do substancji niebezpiecznych.
Nowe przepisy wzmacniają ograniczenia dotyczące między innymi:
substancji rakotwórczych, mutagennych i działających szkodliwie na rozrodczość,
substancji zaburzających gospodarkę hormonalną,
substancji działających toksycznie na określone narządy,
substancji uczulających drogi oddechowe,
wybranych substancji uczulających skórę,
PFAS, czyli tzw. „forever chemicals”,
niektórych bisfenoli,
metali ciężkich,
zapachów alergennych.
W praktyce oznacza to, że importer zabawek powinien jeszcze dokładniej sprawdzać materiały. Dotyczy to zwłaszcza tworzyw sztucznych, gumy, silikonu, pianek, farb, lakierów, klejów, tekstyliów, brokatu, slime, squishy, mas plastycznych, zabawek kąpielowych, zabawek wkładanych do ust oraz produktów dla małych dzieci.
Samo badanie mechaniczne według EN 71-1 nie wystarczy, jeżeli produkt ma ryzyka chemiczne. W wielu przypadkach trzeba sprawdzić również EN 71-3, zapachy, ftalany, REACH, barwniki, nikiel, BPA, PFAS albo inne wymagania zależne od materiału.
8. Ocena bezpieczeństwa będzie jeszcze ważniejsza
W starym systemie ocena bezpieczeństwa była wymagana, ale w praktyce wielu importerów traktowało ją powierzchownie. Dostawca wysyłał raport, deklarację zgodności i znak CE, a importer zakładał, że temat jest zamknięty.
Nowe rozporządzenie jeszcze mocniej podkreśla, że producent musi przeprowadzić ocenę bezpieczeństwa obejmującą wszystkie istotne zagrożenia związane z zabawką.
Taka ocena powinna obejmować m.in.
ryzyka mechaniczne,
ryzyka fizyczne,
palność,
ryzyka chemiczne,
ryzyka elektryczne,
higienę,
radioaktywność,
przewidywalny sposób użycia przez dzieci,
narażenie na wiele substancji jednocześnie,
sposób sprzedaży i prezentacji produktu,
instrukcje oraz ostrzeżenia.
Dla importera oznacza to, że musi rozumieć produkt, a nie tylko zbierać „papiery”. Jeżeli produkt ma baterie, magnesy, małe elementy, długie sznurki, płyn, żel, zapach, światło LED, dźwięk, aplikację albo łączność bezprzewodową, każdy z tych elementów może uruchamiać dodatkowe wymagania.
9. Sprzedaż online i marketplace’y
Stara dyrektywa powstała w czasach, gdy e-commerce nie miał jeszcze takiej skali jak dziś. Obecnie ogromna część zabawek trafia do konsumentów przez platformy internetowe, marketplace’y i sprzedaż transgraniczną.
Nowe rozporządzenie lepiej odpowiada na ten problem. Wymaga, aby wymagane ostrzeżenia i informacje były widoczne również przy ofertach online. To bardzo ważne, bo klient powinien znać istotne ostrzeżenia przed zakupem, a nie dopiero po otrzymaniu produktu.
Przykładowo, jeżeli zabawka nie jest odpowiednia dla dzieci poniżej 3 lat, taka informacja powinna być jasna już na stronie oferty. Podobnie w przypadku ostrzeżeń dotyczących nadzoru osoby dorosłej, użycia w wodzie, ryzyka zadławienia, elementów ochronnych, chemikaliów lub innych ograniczeń.
Nowe przepisy przewidują także większe znaczenie kontroli produktów sprzedawanych online oraz obowiązków podmiotów uczestniczących w łańcuchu dostaw.
10. Importer będzie musiał patrzeć szerzej
W starym systemie importer miał obowiązek sprawdzić, czy producent przeprowadził właściwą procedurę oceny zgodności, przygotował dokumentację techniczną, wystawił deklarację zgodności, naniósł CE oraz zapewnił instrukcje i ostrzeżenia.
Nowe przepisy utrzymują tę logikę, ale praktycznie zwiększają wagę kontroli dokumentów, identyfikowalności produktu i cyfrowej dostępności informacji.
Importer powinien sprawdzić m.in.:
czy produkt rzeczywiście jest zabawką,
czy wiek dziecka został prawidłowo określony,
czy ostrzeżenia są poprawne,
czy CE jest prawidłowo naniesione,
czy produkt ma identyfikację modelu, partii lub serii,
czy producent jest prawidłowo wskazany,
czy importer jest prawidłowo wskazany,
czy istnieje dokumentacja techniczna,
czy wykonano ocenę bezpieczeństwa,
czy raporty badań odpowiadają dokładnie temu modelowi,
czy materiały zostały ocenione chemicznie,
czy produkt wymaga cyfrowego paszportu produktu,
czy oferta online zawiera wymagane ostrzeżenia.
To oznacza, że „dostawca dał CE” nie jest wystarczającą odpowiedzią. Importer musi wiedzieć, co sprawdza i dlaczego.
11. Kiedy nowe przepisy zaczynają obowiązywać?
Nowe rozporządzenie weszło w życie 1 stycznia 2026 r., ale jego główne stosowanie rozpocznie się po okresie przejściowym, zasadniczo od 1 sierpnia 2030 r.
To oznacza, że przez pewien czas importerzy i producenci muszą uważać na okres przejściowy. Produkty wprowadzane na rynek przed datą pełnego stosowania nowych przepisów mogą nadal podlegać starej dyrektywie, jeżeli spełniają jej wymagania. Natomiast nowe produkty projektowane z myślą o dłuższej sprzedaży powinny być już analizowane pod kątem nowych wymagań, zwłaszcza chemii i cyfrowego paszportu produktu.
W praktyce, jeżeli firma dziś projektuje nową zabawkę, zamawia formy produkcyjne, przygotowuje opakowania i planuje sprzedaż przez kilka lat, nie powinna ignorować nowego rozporządzenia tylko dlatego, że pełne stosowanie zacznie się później.
12. Co to oznacza dla importera zabawek?
Dla importera najważniejsza zmiana polega na tym, że zgodność zabawek będzie coraz mniej polegała na zbieraniu pojedynczych plików PDF, a coraz bardziej na realnym zarządzaniu informacją o produkcie.
Importer powinien już teraz myśleć o zgodności w kilku warstwach:
Czy produkt jest zabawką?
Dla jakiego wieku jest przeznaczony?
Czy ma CE?
Czy ma poprawną deklarację zgodności?
Czy raporty badań dotyczą dokładnie tego modelu?
Czy materiały są bezpieczne chemicznie?
Czy opakowanie i instrukcja mają prawidłowe ostrzeżenia?
Czy oferta online pokazuje wymagane ostrzeżenia?
Czy produkt ma identyfikację partii lub modelu?
Czy dokumentacja będzie gotowa do cyfrowego paszportu produktu?
Nowe przepisy nie zmieniają podstawowej zasady: zabawka ma być bezpieczna. Zmieniają jednak poziom szczegółowości, sposób kontroli i odpowiedzialność za informacje o produkcie.
13. Podsumowanie
Stara dyrektywa zabawkowa 2009/48/WE stworzyła fundament bezpieczeństwa zabawek w UE: CE, ocena bezpieczeństwa, dokumentacja techniczna, deklaracja zgodności, normy zharmonizowane i obowiązki producenta, importera oraz dystrybutora.
Nowe rozporządzenie 2025/2509 nie odcina się od tego systemu, ale go wzmacnia. Najważniejsze zmiany dotyczą ostrzejszych wymagań chemicznych, cyfrowego paszportu produktu, sprzedaży online, kontroli importu i większej przejrzystości informacji o zgodności.
Dla importerów najważniejszy wniosek jest prosty: przy zabawkach nie wystarczy zapytać dostawcę o „CE certificate”. Trzeba sprawdzić, czy produkt faktycznie spełnia wymagania dyrektywy lub nowego rozporządzenia, czy dokumenty odpowiadają konkretnemu modelowi oraz czy ryzyka — szczególnie chemiczne i wiekowe — zostały prawidłowo ocenione.
